Поэзия

Поэзия
В переводах Владимира Штокмана

BAJKA ZWIERZĘCA

 

W zatoce Tolo heca mała,

Mała lub duża – tak czy owak

Na apogona kardynała

Murena czai się wstążkowa.

 

Czai się” – słowo ciut za duże,

Bo mniejsza z tym, do tego zmierzam,

Że ona z jamki się wynurza

I go ujmuje jak z talerza.

 

Chociaż apogon doskonale

Zęby w mureniej widzi paszczy,

To się nie broni przed nią wcale,

Choć ta go sobie wnet przywłaszczy.

 

Tej sytuacji nie rozumiem,

Ale po dwakroć ona chora,

Bo brak morału – chociaż w sumie

Po co dziś komu jakiś morał?

 

ЗВЕРСКАЯ СКАЗКА

 

В заливе Толо вот что стало

(Такое здесь обыкновенно):

На апогона кардинала

Вовсю охотится мурена.

 

«Охотится» – слегка на вырост,

Прошу следить, что дальше будет:

Она из норки пасть открыла,

А он пред нею как на блюде.

 

Хоть видит апогон прекрасно

Ряды зубов в муреньей пасти,

Он не пытается скрываться,

А та уж рвёт его на части.

 

Я чрезвычайно озабочен:

В картине этой шизанутой

Нет никакой морали. Впрочем,

Нынче на кой мораль кому-то?

 

 

MĘSKA PRZYGODA MUMINKA I WŁÓCZYKIJA

 

Przez śnieg, co sięgał im po pas

Miejscami i po szyję,

Wybrali się na szczyt przez las

Muminek z Włóczykijem.

 

To dla faceta zwykła rzecz

Ot tak wyruszyć w góry,

Więc krok do przodu, nigdy wstecz,

Przez pnie, przez lód, przez dziury!

 

Wytrwale brnęli przez ten śnieg,

Aż się ziściło dzieło,

Choć wiatr po twarzach wściekle siekł

I zmierzchać się zaczęło.

 

Lecz co tam wiatr, lecz co tam mrok

Co dziury i wykroty,

Gdy ci dodaje sił co krok

Partnera czuły dotyk?

 

Bo, choćby wszystko zniszczyć miał.

Przyjaźni czas nie zmiecie

I zdoła bliskość bratnich ciał

Wszelakie znieść zamiecie!

 

МУЖСКОЕ ПРИКЛЮЧЕНИЕ МУММИ ТРОЛЛЯ И СНУСМУМРИКА

 

В снегу по пояс, по кадык,

Через леса и поле

Отправились на горный пик

Снусмумрик с Мумми Троллем.

 

Нет проще мужикам фигни

Взять и податься в горы.

Вперёд шагай, назад – ни-ни!

По пням, по льдам, по норам.

 

Так в снежную стремились даль,

Что совершилось дело,

Хоть ветер лица им хлестал,

И сильно вечерело.

 

Но что им ветер, что им мрак,

Что им мороз и вьюга,

Коль ободряет каждый шаг

Прикосновенье друга?

 

И пусть бы бег времён хотел,

Их уничтожить дружбу,

Способна близость братских тел

Снести любую стужу.

 

 

MAJOWE ŻALE

 

Czekając na autobus

Myśl taką w głowie łowię:

Czy jeszczesłodki łobuz

Ktokolwiek o mnie powie?

 

Czy nazwie skandalistą?

Poetą-sowizdrzałem?

Zaklinam rzeczywistość,

Bo sam się tak nazwałem.

 

Na rymy me ułomne

Po prostu kupca nie ma,

W tym się, raz będę skromny,

Ten wyczerpuje temat.

 

To nie przypadek czyni,

Że tak się mają sprawy –

Nie proszą mnie do Gdyni,

Nie proszą do Warszawy.

 

To nie przypadek sprawia,

Że cisza trwa grobowa –

Nie proszą do Wrocławia,

Nie proszą do Krakowa.

 

Wiem, przyjdą inne maje,

Lecz czy mój wzejdzie talent?

Autobus zaś przystaje

I już go nie ma wcale.

 

MAЙСКИЕ СЕТОВАНИЯ

 

Автобус ожидая,

Поймал себя на мысли –

Услышу ль про себя я:

«Проказник легкомысленный»?

 

Поэтом-бузотером,

Поэтом-вертопрахом

Я прослыву не скоро –

Подумалось со страхом.

 

Для рифм моих убогих

Читателей не сыщешь,

Таких как я, ей-богу,

Скромняг – один на тыщу.

 

Чему ж тут удивляться:

Никто не приглашает

Меня на презентации

Ни в Гдыню, ни в Варшаву.

 

Когда тебе не рады,

Что делать остаётся? –

Не приглашают, гады,

Ни в Краков, ни во Вроцлав.

 

Другие будут маи,

Но ждать ли мне успеха?

Автобус подъезжает.

И вот уже отъехал.

 

 

SPISEK MIERNOT

 

Już miałbym fanów rzeszę wierną,

Co by chłonęła moje dzieła,

Lecz się zawiązał spisek miernot

I sława ze mną się minęła.

 

Nie dla mnie zatem są splendory,

Nie mnie nadymać pychy balon,

Nikt mnie, przynajmniej do tej pory,

Na żaden nie chciał prosić salon.

 

Nie dla mnie kawka, podwieczorek,

Ten snobistyczny zestaw wszystek,

Szept zasuszonych profesorek,

Podziw wpływowych feministek.

 

СГОВОР БЕЗДАРЕЙ

 

И я имел бы фанов свору,

Чтоб всё моё читать хотела,

Но бездари вступили в сговор,

И слава мимо пролетела.

 

Не для меня теперь поклоны,

Не мне надуть пузырь гордыни,

Ни на фуршеты, ни в салоны

Не пригласят меня отныне.

 

Не для меня сей сладкий опыт

И этот весь набор снобистский –

Профессорш удивлённый шепот,

Восторг известной феминистки.

 

 

MŁODY OKUDŻAWA

 

Okudżawa też musiał być młody i włosy mieć czarne.

I z pewnością górował nad ludźmi w kolejce po chleb,

A gdy ruszał się w tańcu, te ruchy nie były niezdarne –

Za to jedno bym chyba pozwolił się skrócić o łeb.

 

Przed trzydziestką więc w sercu gorący był pewnie jak lawa

Jak krwi strumień, co padł na odświętną koszulę, nim skrzepł

I cenili go starsi, cmokali: „Ach, ten Okudżawa!

Za to jedno bym chyba pozwolił się skrócić o łeb.

 

Okudżawa, powiadam, naprawdę nie zawsze był łysy

I w kontaktach z płcią piękną nie można rzec o nim, że kiep,

Śmiało w oczy spoglądał dziewczętom, gdy szedł przez Tbilisi –

Za to jedno bym chyba pozwolił się skrócić o łeb.

 

Temu, jak go widzimy, jest winny ten dowcip pieroński

Ze nikt zdjęć mu nie robił, gdy z wojskiem przechodził przez step,

Będzie wiedział coś o tym też Krzysiek… o, ten… Ciemnołoński –

Za to jedno bym chyba pozwolił się skrócić o łeb.

 

МОЛОДОЙ ОКУДЖАВА

 

Окуджава ведь был молодым, с шевелюрою чёрной,

И в пивной над толпой возвышался как грач на суку,

А когда шёл он в пляс, было видно – танцор он прожжённый.

Вот за это одно я, пожалуй, бы дал отрубить мне башку.

 

До тридцатника сердце его пламенело как лава,

Как горячая кровь, что струится из раны в боку.

И ценили его старики: «Ох уж тот Окуджава!».

Вот за это одно я, пожалуй, бы дал отрубить мне башку.

 

Окуджава, я вам говорю, не всегда же был лысый,

И прекрасного пола немало имел на своём он веку.

Смело в очи девчонкам смотрел он, идя по Тбилиси.

Вот за это одно я, пожалуй, бы дал отрубить мне башку.

 

В том, как видим его, виноват недосмотр идиотский,

Что никто ему фоток не делал на полном скаку,

Что-то знает об этом наш Кшиштоф… ну, тот… Чемнолоньский1

Вот за это одно я, пожалуй, бы дал отрубить мне башку.

 

 

ATRAPA

 

Świat, na który patrzę, jest światem z tektury,

Za ścianą zieleni nic się nie ukrywa,

Stalowa konstrukcja podtrzymuje góry,

Trawę można pięknie zrolować jak dywan.

 

Domy na ulicy to tylko fasady,

W ich oknach i bramach nie ma żadnej głębi,

Cień jest na pilota, na żeton – opady,

Po niebie latają modele gołębi.

 

Trafi się awaria prądu – słońce zgaśnie,

Gdy zakręcić rzeki – wnet się cofnie morze…

Świat, na który patrzę, to atrapa. Właśnie –

Dlaczego stworzyłeś świat atrapą, Boże?

 

БУТАФОРИЯ

 

Мир, который вижу – это мир картонный,

За бумажной зеленью бумажный небосклон,

Горы – то конструкции из железобетона,

А газон, как коврик, легко скатать в рулон.

 

Здания на улице – только лишь фасады,

В окнах глубины не сыщешь, хоть убей.

Пультом тень включается, монеткою – осадки,

В небесах летают макеты голубей.

 

Отключишь электричество – солнце гаснет тоже,

Кран реки закрутишь – высохнут моря…

Мир, который вижу – мир картонный. Боже,

Эту бутафорию сотворил ты зря!

1 Кшиштоф Нодар Чемнолоньский – польский поэт, диджей, музыкальный критик и путешественник грузинского происхождения, организатор экскурсий в Грузию, Армению и Азербайджан.